dlatego, że sami będziecie wiedzieć, że jest ona brzydka i będzie Was wkurzać używanie jej z powodu braku alternatywy. Jeśli więc macie w rękach instrument, który w domu brzmi rewelacyjnie, dobrze leży pod palcami, ma wygodną obsługę i odpowiada Wam brzmienie próbek i presetów, ale w kapeli się nie klei, to użyjcie pokładowego equalizera (jeśli oczywiście klawisz takowy posiada....większość posiada)...dopiero jeśli tutaj instrument polegnie - wtedy szukajcie czegoś innego. Ktoś powie - "eee, po co grzebać w instrumencie, jak na mikserze można wykręcić brzmienie?" - owszem, można...tylko, że w klawiszu można zrobić inne ustawienia na każdą barwą, a na mikserze zewnętrznym można ustawić wyłącznie barwę globalną dla całego instrumentu. Jeśli komuś się natomiast zupełnie nie chce - polecam poobcowanie z Kurzweilami - one zawsze gadają dobrze, bo programiści barw podcinają je już na etapie samplingu. Robią to we współpracy z doświadczonymi realizatorami, którzy wiedzą co zazwyczaj trzeba chlasnąć lub podbić przy np. nagrywaniu fortepianu, tak, żeby było dobrze. W Kurzweilach nigdy nie musiałem nic kręcić przy barwie tonu. Generalnie jednak klawisz, który w jednym składzie kompletnie się nie klei, w innym potrafi zaskoczyć pozytywnie. Przykład - w naszym zespole weselnym kompletnie się nie sprawdził pod względem brzmienia Motif, a konkretnie jego piano - było albo zbyt mulaste, albo zbyt żyletowate...natomiast gdy zabrałem go do bandu bluesowego, z akustycznymi bębnami i gitarami z pieców (na weselach nie używamy ani pieców, ani odsłuchów - gramy z PODów i używamy słuchawek) to Motifek zagadał jak nic innego do tej pory. Więc reasumując temat - jak najbardziej KRĘCIĆ...a jak się nie da - opchnąć i nie tęsknić.
Blog poświęcony instrumentom klawiszowym i ich zastosowaniu w pracy klawiszowca zespołu weselnego lub dancingowego :)
klawiszownia
niedziela, 8 czerwca 2014
Kręcić czy szukać dalej?
Nieraz zdarzało mi się, że wpadł mi w ręce jakiś osławiony instrument, o którym było głośno...Moje pierwsze reakcje było bardzo różne. Niemniej jednak, bez względu na pierwsze wrażenie wiedziałem i nadal wiem, że najlepszym sprawdzianem dla klawisza jest test bojowy u mnie w zespole. Nie mogę się tylko sam sobie nadziwić, że poświęcam nieraz kilka dni na ustawianie sprzętu "pod siebie" (kwestia szybkiej obsługi) oraz "pod kawałki" (czyli kręcę brzmienia i ustawienia pod konkretną piosenkę), wiedząc, że na graniu ten klawisz może się nie sprawdzić i będę chciał się go pozbyć. Na początku popełniałem okropny błąd w rozumowaniu i sugerowałem się tym, co wykręciłem na słuchawkach w domu. Byłem nieraz zachwycony tym, co słyszałem, a moja święcie cierpliwa żona wysłuchiwała moich peanów na cześć poszczególnych barw danego klawisza ("ale ten ma super piano!", "ale tu jest zarąbisty Rhodes!" itp.)...Tymczasem realia bywały zaskakujące. Na paczkach po prostu to nie gadało, lub gadało całkiem inaczej niż mi się wydawało. Nawet "kultowe legendy" nie dawały nieraz rady. Co ciekawe - gdy przeszliśmy z zespołem na pady i zrezygnowaliśmy z akustycznych bębnów, okazało się, że szukam teraz sprzętu z zupełnie innej parafii. Niemniej jednak nadal sugerowałem się tym, co słyszałem w domku i wciąż zdarzały się paskudne rozczarowania. Najmilej jednak pod tym względem wspominam takie klasyki jak Yamaha DX7, Korg M1, fajny samograj Korg IS40 oraz kompaktowy synth Korg X50. To po prostu u nas w kapeli gadało i to bez większego kręcenia z mojej strony. Pierwsze natomiast rozczarowanie, to był zawodowy workstation Roland XP50...nie wiedziałem o co do cholery chodzi? Miałem pięknie wszystko zaprogramowane i ułożone w Performance - podzieliłem klawiaturę na kilka stref, starannie dobrałem barwy i w domu było niesamowite mięcho, a na graniu - albo się nie przebijało, albo było za głośno i jednocześnie brzydko - było słychać, że jest głośno, ale nie było słychać jak brzmi - ogólnie mówiąc - nie miksowało się i za Chiny nie chciało. Takie poszukiwania "tego, co się miksuje" trwały przez kilka lat, aż skapowałem, że najbardziej wypasione próbki i procesory efektów są zupełnie bezużyteczne, jeśli nie opanuje się obsługi najważniejszego efektu na pokładzie, jakim jest ...po prostu equalizer. Umiejętne podcięcie pasma tu i tam potrafi zrobić z pozornie nie miksującego się brzmienia bardzo ekspresyjny sound. Tylko, że należy pamiętać o dwóch ważnych rzeczach - po pierwsze - nie róbcie tego w domu tylko w salce i na sprzęcie, którego używacie na chałturze...i najlepiej, żeby jeszcze byli z Wami kumple z kapeli, którzy będą podgrywać i umożliwią znalezienie w ten sposób takich częstotliwości, które należy podciąć lub dodać (choć mało którzy kumple są tak cierpliwi ;P), a po drugie - pamiętajcie, że nie da się zrobić czegoś z niczego - jeśli klawisz ma ewidentnie kiepskie sample, to nawet poprawienie pasma nie uratuje słabej próbki do tego stopnia, żeby było dobrze - choćby
dlatego, że sami będziecie wiedzieć, że jest ona brzydka i będzie Was wkurzać używanie jej z powodu braku alternatywy. Jeśli więc macie w rękach instrument, który w domu brzmi rewelacyjnie, dobrze leży pod palcami, ma wygodną obsługę i odpowiada Wam brzmienie próbek i presetów, ale w kapeli się nie klei, to użyjcie pokładowego equalizera (jeśli oczywiście klawisz takowy posiada....większość posiada)...dopiero jeśli tutaj instrument polegnie - wtedy szukajcie czegoś innego. Ktoś powie - "eee, po co grzebać w instrumencie, jak na mikserze można wykręcić brzmienie?" - owszem, można...tylko, że w klawiszu można zrobić inne ustawienia na każdą barwą, a na mikserze zewnętrznym można ustawić wyłącznie barwę globalną dla całego instrumentu. Jeśli komuś się natomiast zupełnie nie chce - polecam poobcowanie z Kurzweilami - one zawsze gadają dobrze, bo programiści barw podcinają je już na etapie samplingu. Robią to we współpracy z doświadczonymi realizatorami, którzy wiedzą co zazwyczaj trzeba chlasnąć lub podbić przy np. nagrywaniu fortepianu, tak, żeby było dobrze. W Kurzweilach nigdy nie musiałem nic kręcić przy barwie tonu. Generalnie jednak klawisz, który w jednym składzie kompletnie się nie klei, w innym potrafi zaskoczyć pozytywnie. Przykład - w naszym zespole weselnym kompletnie się nie sprawdził pod względem brzmienia Motif, a konkretnie jego piano - było albo zbyt mulaste, albo zbyt żyletowate...natomiast gdy zabrałem go do bandu bluesowego, z akustycznymi bębnami i gitarami z pieców (na weselach nie używamy ani pieców, ani odsłuchów - gramy z PODów i używamy słuchawek) to Motifek zagadał jak nic innego do tej pory. Więc reasumując temat - jak najbardziej KRĘCIĆ...a jak się nie da - opchnąć i nie tęsknić.
dlatego, że sami będziecie wiedzieć, że jest ona brzydka i będzie Was wkurzać używanie jej z powodu braku alternatywy. Jeśli więc macie w rękach instrument, który w domu brzmi rewelacyjnie, dobrze leży pod palcami, ma wygodną obsługę i odpowiada Wam brzmienie próbek i presetów, ale w kapeli się nie klei, to użyjcie pokładowego equalizera (jeśli oczywiście klawisz takowy posiada....większość posiada)...dopiero jeśli tutaj instrument polegnie - wtedy szukajcie czegoś innego. Ktoś powie - "eee, po co grzebać w instrumencie, jak na mikserze można wykręcić brzmienie?" - owszem, można...tylko, że w klawiszu można zrobić inne ustawienia na każdą barwą, a na mikserze zewnętrznym można ustawić wyłącznie barwę globalną dla całego instrumentu. Jeśli komuś się natomiast zupełnie nie chce - polecam poobcowanie z Kurzweilami - one zawsze gadają dobrze, bo programiści barw podcinają je już na etapie samplingu. Robią to we współpracy z doświadczonymi realizatorami, którzy wiedzą co zazwyczaj trzeba chlasnąć lub podbić przy np. nagrywaniu fortepianu, tak, żeby było dobrze. W Kurzweilach nigdy nie musiałem nic kręcić przy barwie tonu. Generalnie jednak klawisz, który w jednym składzie kompletnie się nie klei, w innym potrafi zaskoczyć pozytywnie. Przykład - w naszym zespole weselnym kompletnie się nie sprawdził pod względem brzmienia Motif, a konkretnie jego piano - było albo zbyt mulaste, albo zbyt żyletowate...natomiast gdy zabrałem go do bandu bluesowego, z akustycznymi bębnami i gitarami z pieców (na weselach nie używamy ani pieców, ani odsłuchów - gramy z PODów i używamy słuchawek) to Motifek zagadał jak nic innego do tej pory. Więc reasumując temat - jak najbardziej KRĘCIĆ...a jak się nie da - opchnąć i nie tęsknić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz