klawiszownia

klawiszownia

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Patenty i patenciki

Bardzo często ludzie, którzy oglądają mój kanał YT zadają mi pytanie typu: "Jak zrobiłeś barwę z 2:31 sek?". Najczęściej po prostu nie pamiętam, ale zazwyczaj chodzi o barwy pian elektronicznych FM i fortepianów. Ciężko jest odpowiedzieć nie mając instrumentu pod ręką, ale mówiąc w skrócie - dobre brzmienie fortepianu to rzecz względna. Jedni cieszą się gdy dostaną niezwykle szczegółowe i realistyczne brzmienie. Inni z kolei nie przykładają takiej wagi do detali i niuansów a wolą gdy brzmienie dobrze leży miksie i przebija się gdy trzeba. Ja mam po trochu z obydwu opcji. Lubię ładną i bogatą w alikwoty próbkę, ale wystarczą mi 3-4 warstwy dynamiki, bo w warunkach koncertowych lub chałturowych i tak tych niuansów (za które trzeba sporo zapłacić) de facto nie słychać, a jak słychać, to nikt ze słuchaczy (nawet tych o wyrafinowanym uchu) nie uzna tego za element kluczowy Twojego występu...raczej klaszczą za całokształt, technikę gry lub efektowne solo. Nie mówię tu o klasyce, tylko choćby o bluesie czy rock'n rollu. Niepotrzebne są mi też gadżety typu rezonans strun lub stukanie pedału podtrzymania. Fajnie gdy jest, ale jak nie ma, to nawet nie zauważam. Co więcej - jeśli jest taka możliwość, to nawet to sam wyłączam :)

Sytuacja jednak się zmienia, gdy dochodzi do nagrania lub sporządzenia efektownego aranżu na zamówienie. Tu niestety nie można wpiąć poczciwego Korga 01/W, którego piano się broni na livie, ale w studio już wieje plastikiem...no chyba, że ktoś właśnie tego potrzebuje. Podobnie jest z występami opartymi głównie na fortepianie. Niedawno zrobiłem sobie sam krzywdę, gdyż miałem do zagrania mały koncercik na fortepianie, z zespołem wokalnym. Od razu piszę, że nie jestem zawodowym pianistą, ale jakoś tam sobie radzę. Problem w tym, że nie znoszę brzmienia fortepianów typu Silent Grand Yamaha. Są dla mnie dziwne, bardzo konturowe i mają mulasty środek...a taki właśnie zastałem. Pół bidy gdybym grał z nagłośnienia wewnętrznego instrumentu, ale to miało być wpięte w przody. Podpiąłem więc do niego przez MIDI mój moduł Kurzweila MicroPiano, którego brzmienie jest dla mnie absolutnie absolutne. No i wyszła kiszka, bo Yamaha miała inaczej skojarzone wartości Velocity i w rezultacie miałem możliwość grania albo forte, albo fortissimo...i tutaj okazało się po raz kolejny, że prawdziwe piano i te wszystkie "rezonanse strun" i inne stuki i puki są w takich sytuacjach nieocenione. Pomijam już całkowicie naturalną mechanikę zawiadywania dynamiką gry i artykulacji.

Wracając jednak do miksu w bandzie weselnym - tutaj nie ma to znaczenia. Co więcej - nieraz z pozoru plastikowe brzmienie okazuje się bardzo dynamiczne i dobrze klejące się z innymi instrumentami. Przykład choćby w sławetnym pianie z Korga M1. Italo dicho jak znalazł...ale...

- spróbujcie ustawić filter cutoff na małą wartość (czyli zaciemnić)
- ustawcie sterowanie otwarciem filtra poprzez velocity (im mocniej uderzycie, tym jaśniejsze brzmienie)
- zmniejszcie ilość reverbu (ja w brzmieniach "na scenę" w ogóle daję bardzo mało pogłosu, bo dzięki temu brzmienie jest bardziej selektywne i nie muli planu innych instrumentów...podczas gdy niektórzy koledzy po fachu walą mnóstwo efektu pogłosowego i topią wręcz tę swoją barwę)
- podetnijcie nieco fazę "Release" w obwiedni ADSR, żeby skrócić "ogonek" w barwie

....a teraz przejdźcie do trybu Combi i wpakujcie tak zrobione piano 8 razy na jedną z komórek Combi. Potem wasze 5 oktaw podzielcie na 8 części i rozlokujcie poszczególne strefy w innym miejscu panoramy stereo, w taki sposób, żeby od lewej do prawej strony klawiatury brzmienie przechodziło z jednego do drugiego kanału stereo. Unikajcie jednak położeń całkiem skrajnych....zmniejszcie reverb i mamy fajne i ekspresyjne stereo grand piano, mimo, że M1 ma monofoniczną próbkę piana. Ten patent można zrobić w każdym Korgu :)...wierzcie mi, że broni się świetnie.

Następnym razem patent na piano FM :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz